Sprawozdania z kadencji 2007-2011

Posiedzenie Komitetu Nauk Prawnych PAN

Warszawa, dnia 7 kwietnia 2011 r.

Posiedzenie otworzyła prof. S. Wronkowska. Przypominając o śmierci Profesora Jana Baszkiewicza, przekazała informację o tym, że Wydział Prawa i Administracji oraz Wydział Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego zamierzają zorganizować konferencję poświęconą wybitnemu Zmarłemu.

Wspomnienie o Zmarłym wygłosił prof. St. Grodziski. Scharakteryzował Go jako historyka ustroju Polski, znawcę doktryn politycznych i prawnych, badacza powszechnej historii państwa i prawa. Po studiach Jan Baszkiewicz pracował na Uniwersytecie Warszawskim. W 1954 r. został kandydatem nauk (był to okres, kiedy zlikwidowano doktoraty), a jego dorobek został oceniony w około 30 recenzjach krajowych i zagranicznych. Następnie przeniósł się na Uniwersytet Wrocławski, gdzie wkrótce uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego, a następnie zwyczajnego, a także pełnił godność prorektora tej uczelni. W roku 1973 powrócił do Warszawy – na Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. W roku 1986 został członkiem PAN, uczestniczył w pracach krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych. Otrzymywał doktoraty honoris causa.

W dziedzinie historii doktryn politycznych i prawnych napisał jeden z najbardziej znanych podręczników. Jako badacz powszechnej historii państwa i prawa powrócił do dawnego programu naukowego; wzorem K. Estreichera stosował – zarzuconą wówczas – metodę badań porównawczych. Najbardziej interesował się Francją i na tym polu stworzył wybitne prace, cenione również w owym kraju. Historię Francji podzielił na okresy przed i po Rewolucji Francuskiej, co zaakceptowano w nauce francuskiej.

Następnie Przewodnicząca Komitetu poinformowała, że wydana została książka – plon zorganizowanej przez KNP PAN konferencji poświęconej teorii i praktyce państwa prawa, zawierająca wygłoszone na niej referaty.

Referat wprowadzający do dyskusji poświęcony naprawie finansów publicznych wygłosił prof. Cezary Kosikowski. Tekst jego wystąpienia zostanie opublikowany w jednym z najbliższych numerów „Państwa i Prawa”.

W dyskusji nad referatem podniesiono, że prezydent nie może w procesie naprawy finansów publicznych spełnić roli, jakiej oczekiwałby od niego Referent. Doktryna i Trybunał Konstytucyjny jednolicie interpretują art. 126 konstytucji, stwierdzając, że nie daje on prezydentowi odpowiednich kompetencji w tym zakresie. K. Działocha zauważył, że w przypadku podjęcia przez prezydenta sugerowanej w referacie inicjatywy, odżyłby spór kompetencyjny z rządem. To właśnie od rządu należy oczekiwać podjęcia inicjatywy w sprawie reform. Rodzi się jednak pytanie, jak można rząd do tego skłonić. Powinien być to nacisk opinii publicznej, ekonomistów, środowisk naukowych. Podobnie wypowiedziała się E. Łętowska, stwierdzając, że dla uzdrowienia finansów publicznych niekoniecznie trzeba szukać podbudowy w konstytucji. M. Wyrzykowski dodał, że prezydent nie ma kompetencji w dziedzinie bezpieczeństwa emerytalnego, zdrowotnego, finansowego. Nie mógłby też podjąć sugerowanych działań jako gwarant ciągłości władzy państwowej, gdyż brak zagrożenia dla owej ciągłości. Konstytucyjne określenie budżetu nie stanowi przeszkody dla reformy, doktryna uważa bowiem, że konstytucja i ustawy są w tym zakresie autonomiczne. Dyskutant nie dostrzega wskazanego w referacie związku pomiędzy możliwością bezpośredniego stosowania konstytucji a zasadą ochrony praw nabytych.

Dyskutanci byli sceptyczni co do – proponowanej przez niektórych przedstawicieli doktryny – radykalnej zmiany konstytucji. Rozważenia wymaga natomiast, ich zdaniem, nowelizacja polegająca na dodaniu rozdziału 10a normującego również kwestie finansów publicznych.

Kilkoro dyskutantów (A. Zieliński, E. Łętowska, K. Działocha, P. Winczorek) stwierdziło, że niektórzy przedstawiciele nauki w toczących się gorących dyskusjach o reformie otwartych funduszy emerytalnych naruszyli zasady etyki i rzetelności naukowej. Bywa, że opinie konstytucjonalistów pisane są na zamówienie polityków. Tymczasem nauka powinna dążyć do obiektywnego, a nie stronniczego przedstawienia zagadnień.

A. Zieliński podniósł, że wejście Polski do UE winno przynieść jednolite pojmowanie prawa, które jest wszak częścią kultury a Polska winna sięgać do dobrych europejskich wzorców. Trudno też oczekiwać udziału społeczeństwa w prowadzonych debatach, skoro nikt nie podejmuje trudu wytłumaczenia obywatelom złożonych problemów ekonomicznych. J. Błeszyński dodał, że ma miejsce systematyczne dezinformowanie społeczeństwa. Środki masowego przekazu są opanowane przez ośrodki polityczne. Ośrodki władzy mają pełną wiedzę o sytuacji gospodarczej i nie ma potrzeby, aby je uświadamiać. Kluczem do rozpoczęcia reform nie są kwestie prawne czy naukowe, lecz wola polityczna, a także kalkulacja tego, co się opłaci w wyborach. Obecna koalicja ma możliwość przeprowadzenia każdej reformy w parlamencie, opozycja zaś jest destrukcyjna. Społeczeństwo czuje się bezradne, nie ma wpływu na istniejący stan rzeczy. Zaangażowanie prezydenta w planowane reformy niczego nie zmieni w powstałej sytuacji. Obecnie w procesie legislacyjnym brak osób odpowiedzialnych za jego przebieg. Nastąpił też upadek kultury politycznej w dziedzinie stanowienia prawa. Patologia przestała budzić protesty, stała się czymś normalnym. W tej sytuacji szlachetny projekt Referenta może przejść tę samą drogę: zostać instrumentalnie wykorzystany lub wypaczony. Jakie mogą być zatem środki zaradcze? Należy odzyskać zaufanie społeczne. Zmienić system, aby umożliwić podejmowanie decyzji racjonalnych, a nie dyktowanych bieżącym interesem rządzących.

S. Wronkowska analizując relacje pomiędzy prawem, debatą publiczną, i decyzjami politycznymi, stwierdziła, że prawo może legitymizować działania polityczne, ale nie może ich zastępować. Zadała też pytanie, czy obecny stan finansów publicznych istotnie wskazuje na potrzebę reformy, czy też jest jedynie skutkiem kryzysu gospodarczego.

Rozważając możliwość potraktowania reformy jako konstytucyjnego obowiązku rządu, L. Kubicki zapytał, czy da się ustalić jakiś konstytucyjny wzorzec stanu finansów publicznych. Istnieją przepisy np. dotyczące poziomu deficytu budżetowego, ale to wzorzec pozwalający na uniknięcie katastrofy. Czy może istnieć wzorzec stanu pożądanego? Zapewne należy go uzupełnić o wzorce pozakonstytucyjne, np. wymagania wejścia do strefy euro. E. Łętowska stwierdziła, że w aktualnej dyskusji nad reformą OFE należy podkreślać, że ich fundusze należą do środków publicznych.

W odpowiedzi C. Kosikowski stwierdził, że niektóre jego propozycje były prowokacyjne. Należy je traktować raczej jako pytania o dostępne możliwości. Uznał trafność krytycznych głosów co do oczekiwanej roli prezydenta. Stwierdził, że ta koncepcja powstała jako rezultat poszukiwania inspiratora reformy.

Konieczność reformy istnieje, kryzys jedynie nieco pogłębił zły stan, który narastał od dłuższego czasu. Brak było dostosowania finansów publicznych do poziomu cywilizacyjnego. Oczywiście prawo nie jest wszechwładne, a jego rola jest doniosła, choć ograniczona.

Czy można władzę zmusić do reform? Zorganizowanie spotkania specjalistów prawa finansowego, ekonomistów i autorytetów publicznych mogłoby być istotnie zaczynem reformy. Jednakże to rząd musi uświadomić sobie pewne obowiązki wynikające z odpowiedzialności politycznej, a także wykazać wolę polityczną.

Zdaniem C. Kosikowskiego nie należy oceniać surowo praktyki zwracania się po pomoc do konstytucjonalistów. Pozytywnym owocem dzisiejszej debaty jest ustalenie, że można rozpatrywać reformę planowania finansów publicznych w ramach istniejących przepisów. Uznał też, że projekt zmiany konstytucji umożliwiający wejście do strefy euro jest poprawny, choć może nieco zbyt wąski. Polska powinna być bardziej aktywna w Unii, a nie jedynie korzystać z istniejących rozwiązań, i to najprostszych (dotacje, dopłaty). Zdaniem Referenta istnieje konstytucyjny wzorzec finansów publicznych: art. 217, rozdział 10, wydatki sygnalizowane w dziale dotyczącym praw i wolności. Referent podtrzymał swoje propozycje co do projektów ustaw daninowych. Powtórzył, że wymagany jest tu konsensus społeczny. Należy też lepiej uzmysłowić (i to w konstytucji) powiązania z finansami UE, np. w kwestii administrowania pieniędzmi unijnymi. Stworzono bowiem budżet środków europejskich, choć prawo milczy na ten temat. Jest to praktyka bardzo niebezpieczna.

To, czym dysponują otwarte fundusze emerytalne, to – zdaniem Referenta – środki publiczne, natomiast ministerstwo finansów chciałoby ten stan zmienić. Na skutek archaicznego systemu naszych finansów publicznych prowadzi się podwójną statystykę: inną na nasz krajowy użytek, inną dla UE.

Po zakończeniu debaty L. Leszczyński, nawiązując do nowych ustaw regulujących m.in. finansowanie nauki, wskazał, że Komitet mógłby spełnić istotną rolę doradczą w wyborze członków paneli ekspertów oceniających wnioski o granty w tworzącym się Narodowym Centrum Nauki w Krakowie.

Zamykając posiedzenie S. Wronkowska dokonała podsumowania kończącej się kadencji. KNP przyjął program działania obejmujący trzy zagadnienia: podział władz (ewolucja poszczególnych władz, relacje między nimi); edukacja prawnicza oraz stan poszczególnych nauk prawnych. Podjęte tematy wywołały odzew środowiska naukowego, prowadzono polemiki, m. in. na łamach „Państwa i Prawa”. Świadczy to o trafnym wyborze zagadnień i ich doniosłości społecznej. Komitet zajął także stanowisko w sprawie trybu wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Należy kontynuować działania w tej dziedzinie i doprowadzić do skonsolidowania środowiska prawniczego w wyrażaniu opinii o kandydatach na sędziów. Środowiska te winny przemówić jednym głosem, wtedy będzie to głos słyszalny. S. Wronkowska wyraziła także zaniepokojenie niską frekwencją na posiedzeniach Komitetu. Być może w przyszłości należy rozważyć zmianę sposobu wyboru członków KNP (np. powrócić do dawnej praktyki wskazywania ich przez rady wydziałów prawa).

Na zakończenie Przewodnicząca KNP podziękowała członkom Komitetu za ich pracę oraz udział w posiedzeniach.

Dr Paweł Kamela


Posiedzenie Komitetu Nauk Prawnych PAN

Warszawa, dnia 16 grudnia 2010 r.

Posiedzenie otworzyła prof. S. Wronkowska. Poinformowała, że Marszałek Sejmu zajął stanowisko wobec inicjatywy Komitetu zmierzającej do wprowadzenia praktyki zasięgania opinii przedstawicieli środowiska prawniczego o kandydatach na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego i odczytała list Marszałka, będący odpowiedzią na wystosowane do niego pismo Komitetu. W liście tym Marszałek Sejmu podkreśla wagę dotychczasowych procedur wyboru sędziów TK, zachęca jednak do społecznej debaty z kandydatami na sędziów Trybunału. Komitet postanowił, że nadal będzie podejmował działania zmierzające do tego, by tryb wyłaniania sędziów TK w najwyższym stopniu uwzględniał kryteria merytoryczne.

Kolejną debatę nad stanem nauk prawnych Komitet poświęcił nauce prawa cywilnego.

Referat „Uwagi o stanie nauki prawa cywilnego” wygłosił A. Mączyński. Tekst jego wystąpienia zostanie opublikowany w jednym z najbliższych numerów „Państwa i Prawa”.

Referat wywołał ożywioną dyskusję.

Zdaniem Z. Radwańskiego w najnowszej historii nauki prawa cywilnego należy wyróżnić trzy okresy. Po roku 1990 aktywność uczonych starszej generacji osłabła. Przyczyną była m.in. zbyt duża liczba ich miejsc pracy, wiele osób przeszło też do praktyki prawniczej, w nauce zabrakło młodych, powstała luka pokoleniowa. Jednak ostatnio wzrosła aktywność wielu młodych badaczy. Dyskutant wskazał jednak na ułomności procesu rozwoju naukowego. Niektóre prace są niepotrzebnie zbyt obszerne, nie koncentrują się na podstawowych problemach. Publikuje się wiele prac nierecenzowanych. Wadliwy jest system kontroli habilitacji. Reforma dająca większe kompetencje radom wydziałów nie jest udana, tym ciałom brak obiektywizmu; można w tym zakresie skorzystać z doświadczeń niemieckich lub francuskich. Stosowano już kiedyś w procesie nadawania stopni naukowych system ankiet, ale ten mechanizm nie działał jednolicie, z uwagi na bardzo różne liczby reprezentantów poszczególnych gałęzi nauk prawnych. Brakuje wymiany osobowej pomiędzy ośrodkami naukowymi, w niektórych z nich stanowiska są wręcz „dziedziczne”, nie wymienia się kadr. Odnosząc się do oceny prawa cywilnego oraz prac kodyfikacyjnych Profesor stwierdził, że sukces rynkowy potwierdził potrzebę opublikowania „Systemu prawa cywilnego”, a za główny motor zmian tej gałęzi prawa uznał prawo Unii Europejskiej; jego wymagania są rozproszone po rozmaitych, niezsynchronizowanych ze sobą nawzajem dyrektywach. Dodał też, że internet zmienił sposób komunikowania się i że zaznacza się dominacja języka angielskiego i common law.

E. Łętowska zapytała, jaka jest Referenta ocena komentarzy publikowanych w formie elektronicznej. Stwierdziła, że naukę prawa cywilnego należy podzielić na wysoką i średnią (czyli dogmatykę). Status naukowy dogmatyki nie jest jasny; nie wiadomo, czy jest ona dyscypliną naukową; wydaje się, że jest to po części rodzaj prawniczego rzemiosła. Brakuje natomiast reakcji nauki na obniżanie się poziomu dogmatyki. Nauka nie spełnia także swej roli w utrzymaniu należytego poziomu warsztatu naukowego ani nie daje odpowiedzi na problemy integracyjne UE. Brakuje kilku rodzajów publikacji m.in rzetelnych opracowań orzecznictwa, prac przeglądowych. Instytut Prawa Sądowego nie spełnia swojej roli. Stąd ocena stanu nauki prawa cywilnego (i środowiska naukowego) jest negatywna.

Nawiązując do tej wypowiedzi, Z. Radwański stwierdził, że nauka prawa cywilnego jest nauką. Dlatego musi uwzględniać dorobek innych dziedzin humanistyki. Do uprawiania prawa rodzinnego konieczne jest uwzględnianie wiedzy z zakresu socjologii i psychologii, do analizy klauzul generalnych niezbędna jest wiedza o wartościach, a w każdej refleksji naukowej stosować trzeba reguły logicznego myślenia.

P. Sarnecki zauważył, że reforma kodeksu cywilnego z 1990 r. była punktem wyjścia przedstawionej przez Referenta analizy. Czy dziś nauka prawa cywilnego podejmuje raczej tematy klasyczne czy też nastawiona jest na badanie nowych instytucji?

F. Longchamps de Berier wskazał, że prawodawca nie uwzględnia dorobku doktryny. Być może panuje kryzys pracy naukowej, wiele osób zainteresowanych jest tylko osiągnięciem kolejnego stopnia naukowego. Wiele prac to prace komentatorskie na słabym poziomie. Brakuje w nich wątków porównawczych (np. do prawa niemieckiego i francuskiego) i historycznych. Dogmatyka ogranicza się do zreferowania, skomentowania prawa obowiązującego. Wobec powyższego rodzi się pytanie, na czym ma polegać nauka prawa?

St. Biernat zwrócił uwagę, iż wnioski referatu nie są zgodne z przedstawioną na wstępie panoramą nauki prawa cywilnego. Czy należy uznać, że instytucje prawne są wprawdzie opracowane, ale w sposób niezadowalający czy też brakuje syntez? Dyskutant zadał pytanie o jakość publikacji praktyków, zwłaszcza sędziów.

S. Wronkowska spytała, czy wznawianie prac dawnych wynika z ich walorów czy też z konserwatyzmu środowiska. Czy ciągłość nauki prawa cywilnego znajduje wyraz w stosowaniu jednolitych metod badawczych czy też w podejmowanych problemach? W nauce prawa cywilnego lepiej niż w innych gałęziach współpracuje się z teorią prawa, lingwistyką, logiką, innymi dziedzinami humanistyki. Świadczy to o wysokim poziomie tej nauki. Niestety upadek warsztatu naukowego i komercyjne podejście do nauki to zjawiska dziś powszechne.

W odpowiedzi A. Mączyński wyraził aprobatę dla formy komentarzy elektronicznych (zastępują one dawne publikacje z wymiennymi kartkami), natomiast ich poziom merytoryczny jest zróżnicowany. Stwierdził, że wznowienia prac dawnych podkreślają ciągłość i kumulację dorobku. Niektóre osiągnięcia są trwałe (np. w prawie zobowiązań), lecz wśród wznowień brakuje edycji krytycznych, w których wskazywanoby, co jest nieaktualne oraz jaki jest późniejszy dorobek doktryny. Ciągłość w tej dziedzinie polega również na tym, że nie odrzucono dorobku przeszłości, korzysta się z niego częściej niż w innych dziedzinach, np. niż w prawie konstytucyjnym. Obecnie w nauce prawa cywilnego problemy nowe częściej przyciągają uwagę uczonych. Nie jest to nauka „wysoka”, ale te problemy dominują nad klasycznymi. Klasyczne opracowania są rzadsze i trudniej znajdują wydawcę. Publikacje sędziów często ujawniają, że trudno jest łączyć pracę w sądzie z działalnością naukową; mało jest prac wybitnych. Jednak obniżenie poziomu naukowego dotyczy przede wszystkim prac tworzonych w celu zdobycia stopnia naukowego (doktoratów i habilitacji). Szkodliwe jest przyjmowanie liczby prac jako kryterium oceny. Właściwym i sprawdzalnym kryterium jest jakość warsztatu objawiająca się m.in. w odnoszeniu się do innych prac czy kompletności bibliografii. Niestety jakość warsztatu pogarsza się. Istotnie po roku 1990 nastąpił odpływ uczonych do praktyki i powstała luka pokoleniowa. Dziś ten proces zahamowano. Wydaje się, że powoli wychodzimy z kryzysu pracy naukowej. Wprawdzie prace na wysokim poziomie naukowym są nadal w mniejszości, ale zawsze tak było. Bardziej szkodliwe jest nazywanie przeciętnej dogmatyki nauką (wskazać można na deprecjację nazwy „komentarz”). Oceniając „System prawa prywatnego” stwierdzić należy, że sukces komercyjny tej publikacji nie może być jedyną miarą jej wartości. Na zakończenie wystąpienia A. Mączyński dodał, że szkoda, iż Polska jest biernym uczestnikiem integracji, nie stara się wpływać na rozwój prawa europejskiego; na konferencje poświęcone zmianom legislacyjnym udają się urzędnicy MSZ, a nie przedstawiciele doktryny prawniczej.

Dr Paweł Kamela

Posiedzenie Komitetu Nauk Prawnych PAN

Warszawa, dnia 13 maja 2010 r.

Posiedzenie otworzyła prof. dr hab. S. Wronkowska informując, że prof. H. Olszewski otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego i składając Profesorowi, w imieniu Komitetu, gratulacje i najlepsze życzenia.

Pierwszą część posiedzenia poświęcono refleksji o życiu i twórczości prof. Juliusza Bardacha, członka rzeczywistego Polskiej Akademii Nauk. Wspomnienie o Profesorze przedstawił J. Baszkiewicz. Podkreślił, że zmarły uczony czerpał wielką satysfakcję ze wszystkich wymiarów pracy naukowej. Wychował kilkudziesięciu uczniów, którym zawsze potrafił mądrze i krytycznie doradzać oraz szczerze cieszył się z ich sukcesów. W środowisku naukowym szybko stał się jednym z naturalnych liderów. Zdecydowały o tym szybko rosnący i znaczący dorobek naukowy oraz talenty organizatorskie. Miał szerokie kontakty międzynarodowe, tłumaczono jego dzieła na obce języki, zapraszano na zagraniczne sympozja. Był uczonym rangi europejskiej, członkiem prestiżowych organizacji naukowych, wyróżnianym godnością doktora honoris causa. Obszar jego badań był bardzo rozległy, a zainteresowania naukowe można określić jako „kosmopolityczne”: historia europejskiego parlamentaryzmu, federalizmu, historia nauki prawa, metodologia nauk historycznych, dzieje Europy Środkowo-Wschodniej. Umożliwiało mu to np. prowadzenie badań nad polskim parlamentaryzmem na tle wiedzy o parlamentaryzmie europejskim. Był świetnym lituanistą, doniosłe są jego prace poświęcone kulturze prawnej Wielkiego Księstwa Litewskiego. Był współautorem 5-tomowej syntezy historii państwa i prawa polskiego. Nauka była jego sposobem na życie. Głosił i praktykował model polskości solidnej i zarazem otwartej, tolerancyjnej, nie mającej nic wspólnego z ksenofobią. Zdaniem referenta dobrze byłoby, gdyby ten model polskości się upowszechnił.

W dyskusji nad referatem St. Grodziski podkreślił wielki wkład J. Bardacha w uporządkowanie studiów nad parlamentaryzmem (wcześniej prowadzono bowiem wiele badań cząstkowych, brakowało studiów nad genezą i rozwojem tej instytucji). Dodatkowo studia nad polskim parlamentaryzmem zostały rzucone na tło europejskie. 5-tomowa synteza historii Polski była także areną ostrej dyskusji o periodyzacji dziejów. Inni dyskutanci, w tym zaproszona na posiedzenie żona zmarłego profesora – dr W. Sudnik-Bardach, podkreślali wspaniałe cechy jego charakteru; umiejętność cieszenia się z sukcesów innych osób i fakt, że zawsze można było liczyć na jego mądrą i życzliwą radę.

Przed przystąpieniem do kolejnej części posiedzenia, złożono gratulacje S. Wronkowskiej, która została sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

Referat o stanie nauki prawa konstytucyjnego wygłosił P. Sarnecki. Tekst jego wystąpienia opublikowany będzie w numerze 7/2010 „Państwa i Prawa”.

Referat wywołał ożywioną dyskusję.

A. Zieliński wskazał, że w prawie konstytucyjnym można wyróżnić dwie dziedziny: zagadnienia ustrojowe i prawa obywatela. U nas „promieniowanie” konstytucji w tym drugim obszarze jest słabe. Silniej oddziaływuje prawo międzynarodowe i europejskie. Dziś dogmatycy powołują się na konstytucję jedynie z obowiązku. Przyczyną jest walka o to, czy konstytucja ma być źródłem prawa. Niektórzy twierdzą, że tylko Trybunał Konstytucyjny powinien stać na straży konstytucji, a nie np. sądy. Zadaniem środowiska prawniczego jest dążenie do wzrostu roli konstytucji.

E. Łętowska zgodziła się z przedmówcą. Przyczyną słabego oddziaływania konstytucji jest to, że wiele jest luk w nauce prawa konstytucyjnego, które wynikają z przyjętej metody badań. Konstytucjonaliści analizują tekst, brakuje natomiast badania tzw. filozofii zaplecza. Nie pisze się np. o korporacjonizmie i etatyzmie. Prace o podziale władz także ujmują to wielowymiarowe zagadnienie jednostronnie. Problemem są analizy orzecznictwa: glosowanie jest przypadkowe, nie sposób dowiedzieć się, jaka jest linia orzecznicza.

P. Winczorek podniósł, że wiedza o ustroju ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania państwa. A wiedza ta jest niewielka wśród polityków czy dziennikarzy. Konstytucjonaliści powinni uczestniczyć w debatach i popularyzować tę wiedzę.

K. Działocha wysoko ocenił referat. Dostrzegł jednak, że za mało było w nim mowy o poszczególnych pracach naukowych, za mało oceny dorobku. Oceniono natomiast rolę zjazdów katedr, która istotnie jest szczególna. Odnotowuje się zmianę zakresu badań: badacze wyszli poza konstytucję, a pola ich zainteresowań ukształtowały zmiany w prawie polskim, międzynarodowym i europejskim. W czasach PRL wielką rolę w rozwoju dziedziny odegrały badania ustrojów państw obcych (zwłaszcza demokratycznych); dziś dodaje się do nich studia nad ustrojami państw Europy Środkowo-Wschodniej i Rosji (choć te ostatnie badania lokują się nieco na uboczu głównych nurtów). Niektóre obszary badawcze są źle uprawiane: zły jest np. stan badań nad zasadami ustroju społeczno-gospodarczego; badania porównawcze nie zaowocowały jeszcze studiami komparatystycznymi prowadzonymi wg wysokich standardów metodologicznych. Występuje „polityzacja” badań, także po roku 1989; zdarza się, że młodzi badacze wysuwają zbyt nowatorskie, nieodpowiedzialne interpretacje konstytucji. Dyskutant zgodził się, że należy częściej zabierać głos w sprawach publicznych, choć wskazał, iż trudnością jest zróżnicowanie ideowe uczonych. Dodał, że warto byłoby przeprowadzić badania kultury prawnej polityków.

M. Zubik stwierdził, że osiągnięciem ostatniego dwudziestolecia jest to, że konstytucja zaczęła żyć. Pytanie tylko, czy na miarę naszych potrzeb. Konstytucją interesują się organizacje pozarządowe (np. ISP, HFPCz). Gdy konstytucja staje się aktem normatywnym, staje się dynamiczna, przestaje być pomnikiem. Należy zapytać, na ile środowisko konstytucjonalistów jest gotowe na rozstanie z pomnikiem. Konstytucja przewiduje, że będzie stosowana w różnych dziedzinach prawa obowiązującego. Rodzi się pytanie, na ile te dziedziny szanują własne metody oraz wykładnię konstytucji przeprowadzoną przez konstytucjonalistów. Są jeszcze białe plamy w tej dziedzinie naukowej, np. konstytucyjne prawo procesowe.

M. Wyrzykowski wskazał, że prace naukowe z okresu 1995 – 2002 r. były dziełem także organizacji pozarządowych, co jest przejawem budowania społeczeństwa obywatelskiego. Prawa człowieka są fundamentem każdej konstytucji, ale nasza nauka ma predylekcje do kwestii ustrojowych. Z drugiej strony powstają katedry praw człowieka. Być może dojdzie do takiego podziału prawa konstytucyjnego jak w Niemczech, gdzie wykłada się i bada prawa człowieka oraz jako drugie prawo konstytucyjne, materie ustrojowe. W pracach doktorskich, których jest istotnie dużo, w znacznej części porządkuje się orzecznictwo. Zawierają więc one materiał już przerobiony. Potrzebne są prace, które inspirują i kształtują praktykę.

St. Biernat zapytał o przyczyny zmiany nazw katedr w latach 70-tych z prawa państwowego na konstytucyjne. W jego ocenie „promieniowanie” prawa konstytucyjnego na inne gałęzie prawa nie dotyczy samej konstytucji, lecz orzeczeń TK. Czynnikiem hamujących owo oddziaływanie jest także ścisły rozdział instytucjonalny – przypisanie przedmiotów do katedr.

S. Wronkowska zwróciła uwagę na wielkie oczekiwania wobec nauki prawa konstytucyjnego, ale też i bardzo trudną sytuację tej dziedziny: uwikłania polityczne, naciski, trudny początek po 1989 roku (trudniejszy niż np. w prawie cywilnym). Nasuwa się pytanie, czy należy mówić raczej o problematyce konstytucyjnej, czy o nauce prawa konstytucyjnego. Konstytucja wpływa bowiem na różne dziedziny, na czym nauka prawa konstytucyjnego zyskuje i jednocześnie traci. W nauce prawa konstytucyjnego jako dyscyplinie dogmatycznoprawnej brak ukazania procesu odtwarzania norm konstytucyjnych, natomiast opisuje się instytucje i ich kształt. Widoczny jest tu więc przeskok myślowy: wskazana jest konkluzja, lecz brak opisu procesu wykładni, który do niej prowadzi, a wydaje się to bardzo ważne, ponieważ interpretowanie przepisów konstytucji zakłada ogromną wiedzę o jej filozoficznych, teoretycznoprawnych i ideologicznych założeniach. Dyskutantka podzieliła pogląd, że uwaga młodych badaczy koncentruje się na komentowaniu orzecznictwa TK, a nie na stwarzaniu podstaw dla tego orzecznictwa.

W odpowiedzi P. Sarnecki stwierdził, że być może oczekiwania słuchaczy były zbyt wysokie. Referat miał prezentować stan nauki prawa konstytucyjnego, nie miała to być inwentaryzacja problemów tej dziedziny wiedzy. Mówiąc o „promieniowaniu” konstytucji referat uwzględniał jedynie naukę prawa, a nie orzecznictwo. Zgodził się z opinią, że na orzecznictwo większy wpływ ma prawo międzynarodowe i europejskie niż ustawa zasadnicza. Uznał za pomocne wskazanie przez dyskutantów zagadnień nieobecnych w prawie konstytucyjnym. W szczególności istnieje potrzeba wyeksponowania pierwszego prawa konstytucyjnego – praw człowieka. Na wielu uczelniach uruchomiono już odpowiedni przedmiot. Należy się zgodzić z S. Wronkowską, że prawo konstytucyjne napotyka trudności specyficzne. Można jednak wyrazić nadzieję, że uczeni sprostają wysokim oczekiwaniom, pomimo tych trudności.

W dalszej części posiedzenia rozpatrywano wolne wnioski. E. Łętowska wskazała, że Komitet Etyki w Nauce PAN wyjaśnia sprawę odwołania konferencji w sprawie praw zwierząt na Wydziale Prawa i Administracji UW. W konferencji miał wziąć udział P. Singer. Zachodzą obawy, że zastosowano prewencyjną cenzurę. Ponieważ kwestia dotyczy środowiska prawniczego, Komitet powinien wyrazić zaniepokojenie sprawą i poparcie dla starań o jej wyjaśnienie. Wniosek wzbudził kontrowersje. Niektórzy członkowie Komitetu poparli inicjatywę. Inni wskazywali, że nie ma kworum i nie można podjąć uchwały, że sprawę już wyjaśniają kompetentne ciała i zaangażowanie Komitetu jest zbędne, że wyrażenie zaniepokojenia sprawą świadczyłoby o tym, że stwierdzono już nieprawidłowości, a tymczasem sprawa dopiero będzie badana. Wskazano także, że odwołania prelekcji innych kontrowersyjnych osób nie wywołały reakcji Komitetu. Postanowiono, że list wyrażający poparcie dla pełnego wyjaśnienia tej sprawy podpiszą jedynie aprobujący jego treść członkowie Komitetu, obecni podczas tej debaty.

Wobec planowanej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym postanowiono zorganizować specjalną sesję Komitetu na ten temat i następnie sformułować rekomendację, która byłaby owocem przeprowadzonej debaty.

(Sprawozdanie opublikowane będzie w numerze 7/2010 „Państwa i Prawa”)

Dr Paweł Kamela


Posiedzenie Komitetu Nauk Prawnych PAN

Warszawa, dnia 28 stycznia 2010 r.

Posiedzenie otworzyła S. Wronkowska. Chwilą ciszy i zadumy uczczono pamięć zmarłego profesora Juliusza Bardacha, członka Polskiej Akademii Nauk. Następnie przystąpiono do debaty nad stanem nauk historycznoprawnych. Referat wprowadzający do niej wygłosił prof. Henryk Olszewski. Pełny tekst referatu będzie opublikowany w jednym z najbliższych numerów Państwa i Prawa.

Wystąpienie Profesora H. Olszewskiego wywołało ożywioną dyskusję. Zabierając w niej głos Z. Radwański stwierdził, że trzeba silnie podkreślić rolę badań historycznoprawnych w obronie polskich granic zachodnich. Ważkie prace na ten temat powstały m.in. w Uniwersytecie A. Mickiewicza oraz Instytucie Zachodnim. Zwrócił uwagę, że w badaniach historycznoprawnych pojawia się nowy, istotny nurt, którego przedstawicielką jest np. K. Sójka-Zielińska, łącząca badania historyczne ze współczesnymi instytucjami prawnymi. Istotne jest także to, że badania historyczno-prawne wychodzą poza wydziały prawa.

A. Zieliński wskazał, że nauki historycznoprawne posiadają własny obszar badawczy, ale mają też służyć kształtowaniu świadomości współczesnych prawników. Pozytywnie ocenił wzrost roli tego drugiego zadania. Warto utrwalać dorobek wielkich prawników przeszłości: wznawiać ich książki, bądź obszernie cytować wypowiedzi. Trzeba podkreślić np. wkład Polaków w proces Norymberski; profesorowie Koranyi i Taubenschlag wskazywali, że nawet w starym prawie germańskim działanie na rozkaz nie uchylało odpowiedzialności.

St. Waltoś poparł ideę wznawiania dawnych dzieł prawniczych. Zwrócił uwagę na pozytywne strony historycznych wstępów do różnych publikacji prawniczych. Podkreślił też, że wiele stwierdzeń zawartych w referacie odnosi się w równej mierze do innych dyscyplin prawniczych (np. uwiąd krytyki naukowej, niski poziom referatów wygłaszanych na zjazdach katedr). Oceniając dzisiejszy stan osobowy nauk historycznoprawnych, warto byłoby porównać go ze stanami dawniejszymi. Dyskutant przypomniał, że II Wojna Światowa spowodowała ogromne straty ludzkie; historycy prawa dzielili los całej polskiej inteligencji.

St. Grodziski wskazał, że ogromnie interesujące jest powstawanie historii prawa prywatnego i badanie m.in. prawnych korzeni Unii Europejskiej. Wspólne źródła prawa europejskiego tkwią bowiem w trzech wielkich kodyfikacjach. Zwrócił też uwagę na pomijane obszary badawcze, np. na to, że powszechna historia państwa i prawa koncentruje się przede wszystkim na badaniach krajów Europy Zachodniej, rażąco mniej uwagi poświęcając Europie Środkowej i Wschodniej. Zauważył, że w II Rzeczpospolitej stworzono nowy porządek prawny w oparciu o szeroką i kompetentną analizę innych porządków prawnych (m.in. Szwajcarii). Warto dziś docenić tamto dokonanie. Wielką luką jest brak historii najnowszej epoki (PRL), natomiast problemem w pracy ze źródłami jest to, że młodzi badacze nie znają języka francuskiego i niemieckiego.

J. Baszkiewicz wymienił problemy wspólne dla całej humanistyki: karieryzm (dążenie, by szybko zostać profesorem), któremu sprzyja łatwość publikacji, i uwiąd krytyki naukowej. Dominacja badań szczegółowych, sygnalizowana w referacie, ma w naukach historycznoprawnych również zalety: to wstęp do ujęć syntetycznych. Zwrócił też uwagę, że historyk winien badać problemy, nie dbając o to, do jakiej należą dyscypliny prawniczej i że za mało jest w prawoznawstwie badań interdyscyplinarnych. Od lat 80-tych osłabła fascynacja historią struktur, modeli, wielkich procesów, większy nacisk kładzie się na doświadczenie ludzi, ich mentalność, kulturę prawną i polityczną. Stąd np. warto wesprzeć biografistykę. Na zakończenie podkreślił, że cechą szczególną europejskiej kultury jest wysoka ocena prawa jako czynnika rozwoju społecznego.

E. Łętowska stwierdziła, że konieczność poszanowania warsztatu naukowego łączy przedstawicieli nauk dogmatycznych i historyków prawa. Ci pierwsi ograniczają się do badania prawa obowiązującego, a historyk powinien badać także mechanizmy. Zły warsztat uniemożliwia osiągnięcie tego celu. Warsztat prawnika powinien łączyć umiejętności dogmatycznoprawne i historię, inaczej powstaną mierne prace.

A. Całus zgodził się z opinią o pogarszaniu się warsztatu naukowego młodych badaczy, co jest spowodowane m.in. nadmiernym korzystaniem z Internetu. W prawie prywatnym międzynarodowym były dawniej silne tradycje historyczne. Dziś w prawie porównawczym nie wykorzystuje się metody historycznej.

Kierując uwagę ku nowym obszarom badawczym P. Sarnecki stwierdził, że warto byłoby zbadać działalność władz emigracyjnych, zwłaszcza po 1945 roku; istniejące na ten temat opracowania nie są wystarczające. Zauważył, że cenne bywają prace osób przechodzących z innych dyscyplin do historii prawa, ze względu na dobry warsztat dogmatyczny tych badaczy.

J. Błeszyński uznał, że referat zawierał głęboką diagnozę nauk historyczno-prawnych. W jej uzupełnieniu można wskazać, że w naturze ludzkiej leży uzyskiwanie dobrych efektów małym kosztem. Tamą dla patologii może być pokolenie rzetelnych uczonych; niestety pokolenie to odchodzi.

Zwrócił uwagę, że paradoksalnie czas rozbiorów był bardzo dobry dla rozwoju nauk prawnych, wysoki był poziom np. komparatystyki i dogmatyki prawa. Był to później znakomity punkt wyjścia dla nauki dwudziestolecia międzywojennego, powstania prawa II Rzeczpospolitej. W następnych latach działali uczniowie ukształtowanej wtedy elity. Dziś przychodzi pracować w innych okolicznościach: jest wiele pokus, łatwość dostępu do źródeł i ich nadmiar (zwłaszcza w Internecie), trudność ich selekcji. Jesteśmy w przełomowym momencie co do bardzo wielu zagadnień. Problem tkwi w sferze etyki, obserwujemy obniżenie poziomu kultury. Dlatego aktualny stan i tak jest sukcesem, przy tylu istniejących zagrożeniach. Dodał, że wśród czasopism trzeba utrzymać pozycje elitarne, jako przeciwwagę dla tandety.

I. Lipowicz zgodziła się, że wskazane w referacie problemy dotyczą też innych dyscyplin prawniczych (np. zbyt wiele referatów na zjazdach katedr). Pozytywnie oceniła rozwój nauki prawa rzymskiego, np. administracyjne prawo rzymskie. Zwróciła też uwagę, że historia prawa może ułatwić rozwiązywanie wielu problemów politycznych, np. stosunków polsko – niemieckich. Swego czasu ważnym źródłem wiedzy w tej dziedzinie był Instytut Zachodni, który dziś stracił swą dynamikę; być może celowe byłoby go włączyć do Uniwersytetu A. Mickiewicza. Rzetelna historia prawa może ułatwiać kontakty międzypaństwowe.

W. Góralski wspomniał o historii prawa kościelnego. Są w tej dyscyplinie pomnikowe postacie, ale brak kontynuatorów. Nie ma publikacji, brak edycji źródeł, są niedokończone wielkie dzieła.

W odpowiedzi na głosy w dyskusji H. Olszewski stwierdził, że jego wystąpienie w zamierzeniu było niekompletne i ograniczył się do zasygnalizowania kilku spraw. Uznał, że wstępy historyczne do prac prawniczych są kształcące dla ich autorów, ale z punktu widzenia historyka bywają niewystarczające. Przyłączył się do głosów podnoszących, że nauka powinna być wymagająca i elitarna. Podkreślił wagę współpracy interdyscyplinarnej. Dodał też, że w referacie rzeczywiście nie wspomina, jak słabo znane są na zachodzie Europy dokonania polskie. Polskę stawia się na Zachodzie poza europejską historią.

Na zakończenie debaty S. Wronkowska podniosła, że w dyskusji pojawiło się ogólne pytanie o sposób uprawiania nauk prawnych i mechanizmy zapewniające pożądany poziom badań. Do potrzebnych obszarów badawczych dodała historię kształtowania się fundamentalnych pojęć, takich jak władza, wolność, demokracja, konstytucjonalizm.

W kolejnej części posiedzenia przeprowadzono głosowanie tajne mające na celu wyłonienie rekomendowanych przez Komitet kandydatów na członków korespondentów PAN. W wyniku głosowania wskazano na profesorów Andrzeja Zolla i Stanisława Biernata. Komitet powołał też recenzentów prac kandydujących do nagrody Prezesa Rady Ministrów.

Posiedzenie zakończono konkluzją, że Komitet będzie kontynuował debatę nad stanem poszczególnych dyscyplin prawniczych, a na kolejnym spotkaniu przypomni życie i dzieło prof. J. Bardacha.

Dr Paweł Kamela

Posiedzenie Komitetu Nauk Prawnych PAN

Warszawa, dnia 22 października 2009 r.

Posiedzenie otworzyła S. Wronkowska. Tematem przewodnim był proces kształcenia prawników.

Wprowadzenie do tematu posiedzenia wygłosili S. Wronkowska oraz A. Szwarc.

S. Wronkowska wskazała na ogromny wzrost liczby studiujących oraz fakt powstania wielu nowych uczelni. Powoduje to, że jest wielu zdolnych studentów, którym nie poświęca się wystarczająco dużo czasu. Kolejnymi zjawiskami są praca uczonych na wielu etatach, możliwość studiowania za granicą, otwarcie zawodów prawniczych oraz nowe oczekiwania społeczne wobec prawników. Wydłuża się kariera naukowa, powstaje wiele publikacji nierecenzowanych. Należy zwrócić pilną uwagę na wychowanie młodzieży do pracy naukowej. Zbyt wielu doktorantów to nieraz problem finansowy dla uczelni (za przewody doktorskie trzeba bowiem płacić). Obserwuje się obniżenie poziomu doktoratów, upadek warsztatu naukowego (np. nierzetelne cytaty), upada forma współpracy mistrza z uczniem. Niepokoi ogromna dezintegracja badań naukowych. Cieszy natomiast, iż środowisko naukowe wygrało (zapewne) batalię w sprawie nowych przepisów o habilitacji.

A. Szwarc przedstawił wybrane problemy edukacji prawniczej.

1. Kształcenie na wydziałach prawa. Niektórzy proponują, aby miało ono charakter zawodowy, a nie akademicki. Jednak taki model byłby niepożądany. Obecny model – choć nie przygotowuje do pracy bezpośrednio po studiach – daje jednak szerszą wiedzę, bardziej uniwersalne umiejętności prawnicze (niekoniecznie związane z prawem aktualnie obowiązującym). Dwustopniowy (boloński) system studiów jest trudny do pogodzenia z obecnym modelem uniwersyteckim. Nie wiadomo, do jakiej aktywności zawodowej miałby przygotowywać pierwszy stopień studiów w systemie bolońskim. Wielkim problemem studiów jest ich masowy charakter. Powstaje coraz więcej uczelni, coraz więcej osób studiuje na studiach niestacjonarnych. Powoduje to brak bezpośredniego kontaktu z nauczycielem akademickim oraz brak możliwości wyłonienia zdolniejszych studentów. Praca uczonych na wielu etatach powoduje skrócenie czasu na uprawianie nauki. Wprowadzanie standardów nauczania z jednej strony jest koniecznością, z drugiej godzi w autonomię uczelni. Powoduje także problemy podczas prowadzenia studiów wspólnie z uczelnią zagraniczną (wtedy uczelnie muszą spełnić oba standardy). Permanentny jest problem odpłatności za studia. Zaniedbuje się kształtowanie postaw etycznych, choć można to czynić zarówno na studiach, jak i na aplikacji. Zaniedbuje się kształtowanie rozumowań prawniczych w formie ustnej i pisemnej. Jedną z przyczyn jest zbyt częste stosowanie testów egzaminacyjnych. Rozumowań prawniczych nie pomaga ukształtować także praca magisterska, gdyż jest ona często jedyną poważniejszą pracą pisemną podczas studiów. Coraz częściej zachodzi potrzeba prowadzenia wykładów także w językach obcych. Rodzi się pytanie, czy studia winny stwarzać możliwość wykonywania zawodów prawniczych także za granicą. Ponieważ prawo szybko się zmienia, wydziały powinny tworzyć możliwość dokształcania się absolwentów (studia podyplomowe, kursy).

2. Przygotowanie do zawodów prawniczych. Czy aplikacja winna przygotowywać do jednego zawodu czy do wielu? Czy powinno się otrzymywać uprawnienia zawodowe zaraz po studiach? Jakie powinny być opłaty za aplikację? Jak przygotowywać do wykonywania zawodu w innym państwie? Jak przygotować obcokrajowców do wykonywania zawodu w Polsce? Czy uczelnie prawnicze winny przygotowywać do wykonywania innych form zawodu niż klasyczne (np. praca w administracji, służbie więziennej, obsługa kancelaryjna firm prawniczych)? Dziś wymaga się od takich pracowników większej wiedzy, być może jest to dziedzina, w której uczelnie powinny odpowiedzieć na zapotrzebowanie praktyki?

3. Kształcenie kadr w naukach prawnych. Masowość studiów doktoranckich obniża ich poziom. Jak powinna wyglądać droga naukowa po studiach zagranicznych? Przepisy pozwalają na doktorat bez studiów prawnych, ale czy nie powinno być tutaj jakichś dodatkowych wymogów? Podobnie w przypadku nostryfikacji zagranicznego doktoratu: czy powinna być dokonywana automatycznie czy też należy stosować dodatkowe wymogi?

W dyskusji nad referatami powszechnie wskazywano, że wzrost liczby studentów doprowadził do obniżenia jakości nauczania. Zagrożeniem dla poziomu nauczania jest także powstanie „biznesu edukacyjnego”: prowadzenie uczelni tak, aby przynosiły jak największe zyski, bez względu na konsekwencje, jakie się z tym wiążą. Wskazano, że wprowadzenie standardów edukacyjnych i państwowej kontroli procesu nauczania nie jest konieczne dla uczelni renomowanych – te zwykle same dbają o odpowiedni poziom. Jest jednak konieczne w przypadku nowych, komercyjnie nastawionych placówek. Bywa nawet, że rzetelni naukowcy są prześladowani przez „biznes edukacyjny”, gdyż nie przynoszą uczelni tyle zysków, ile się od nich oczekuje. Krytykowano pomysły tworzenia nowych zawodów prawniczych i ich wykonywania na zasadzie licencji. Wskazano, że ogromnym problemem są plagiaty, „ściąganie” podczas egzaminów, pisanie prac (np. magisterskich) przez wynajęte osoby; niestety uczelnie nie wspierają uczonych w walce z tymi patologiami. Pewnym rozwiązaniem byłoby pisanie pracy magisterskiej (lub licencjackiej) na miejscu, po odbyciu seminarium. Poziom studentów można podnieść poprzez przywrócenie egzaminów wstępnych. Niepokojący jest uwiąd krytyki naukowej i prześladowania wobec osób piszących prace krytyczne. Zatrważający jest poziom kadry, nie zwalnia się ludzi nieodpowiednich do pracy na niwie naukowej, co prowadzi np. do blokowania miejsc przez 60-letnich adiunktów.

Postawiono także pytanie, jaka powinna być rola Komitetu Nauk Prawnych. Czy winien się on ograniczać – jak dotychczas – do pracy seminaryjnej czy też rozpocząć nowe formy działalności. W odpowiedzi wskazywano, że Komitet jest przedstawicielem środowisk naukowych i powinien je reprezentować wobec władz i społeczeństwa. Jego członkowie zostali wybrani w sposób demokratyczny, cieszą się więc zaufaniem środowiska. W kontekście tematu obecnego posiedzenia Komitet powinien przyjrzeć się istocie studiów prawniczych. Należy sygnalizować i poddać krytyce zjawiska szkodliwe w edukacji. Formułować oceny poziomu wiedzy przekazywanej studentom. Komitet może też pełnić funkcję ekspercką, wskazywać rekomendowane modele postępowania, tworzyć zbiory „dobrych praktyk”. Rekomendacje Komitetu można adresować zarówno do władz uczelni, jak i organów państwa. Interwencji wymaga także poziom legislacji w Polsce. Mamy bowiem do czynienia z gwałtownym i stałym obniżaniem się jej poziomu. Można spotykać się z przedstawicielami parlamentu, komisji sejmowych, aby uświadomić im, jak wielką szkodę wyrządza się stanowiąc złe prawo. Należy upubliczniać te spotkania i piętnować zachowania, które są zagrożeniem dla jakości tworzonego prawa. Niedopuszczalne jest na przykład karanie sejmowych ekspertów od legislacji za wypowiadanie przez nich poglądów wypływających z ich fachowej wiedzy. Można także współpracować z pokrewnymi komitetami PAN, aby wzmocnić siłę takich działań.

Postanowiono, że prezydium Komitetu przygotuje podsumowanie debaty.

Komitet podjął także uchwałę w sprawie postępowań lustracyjnych prowadzonych w sprawie jednego z posłów i jednego z sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Uchwała opublikowana jest na niniejszej stronie www oraz w numerze 12/2009 Państwa i Prawa.

Dr Paweł Kamela